niedziela, 24 kwietnia 2011
Wesołych Świąt
Zdrowych, pogodnych Świąt Wielkanocnych pełnych wiary, nadziei i miłości oraz serdecznych spotkań w gronie rodzinnym życzy Wam
Violcio
wtorek, 29 marca 2011
Wagi cz.1.
Bardzo lubię wagi. Mam klika różnych. Nie używam ich do ważenia. Pełnią raczej funkcje dekoracyjne.
To jest waga z tradycją. Mam ją po babci. Fascynowała mnie już w dzieciństwie. Stoi na kuchennym parapecie. Nie odnawiam jej. Chcę żeby wyglądała jak zawsze.
Poniżej kilka szczegółów.
Następna jest dość nowa, liczy sobie "dopiero" 20 lat. Od czasu do czasu ważymy na niej list.
Zbliżenie...
Tę już znacie. Pokazywałam ją już kilka razy. W tej chwili kurki złożyły na niej jajka.
Pozdrawiam Was serdecznie.
Violcio 11
niedziela, 20 marca 2011
Czy komuś się może przydać?
Mam do oddania wyszywany krzyżykami gobelin. Przypuszczam, że ma on już jakieś piętnaście lat.
Jest o wymiarach 30x40 cm.
Jeżeli ktoś chciałby go mieć, proszę o wiadomość w komentarzach.
Trudna srawa, oto one:
1. Jestem zodiakalnym baranem.
2. Mikrofalówka nie ma wstępu do mojej kuchni.
3. Lubię wcześnie wstawać.
4. Ciekawi mnie wszystko, czego nie znam.
5. Można mnie przekupić plackami ziemniaczanymi.
6. Od sześciu tygodni biegam regularnie 6 km trzy razy w tygodniu.
7. Kiedyś marzyłam o emigracji do Australii.
Pozdrawiam Was serdecznie
Violcio11
Jest o wymiarach 30x40 cm.
Jeżeli ktoś chciałby go mieć, proszę o wiadomość w komentarzach.
Romantyczna Dusza zaprosiła mnie do zabawy. Mam Wam wyjaiwić siedem rzeczy, o których jeszcze nie wiecie.
Trudna srawa, oto one:
1. Jestem zodiakalnym baranem.
2. Mikrofalówka nie ma wstępu do mojej kuchni.
3. Lubię wcześnie wstawać.
4. Ciekawi mnie wszystko, czego nie znam.
5. Można mnie przekupić plackami ziemniaczanymi.
6. Od sześciu tygodni biegam regularnie 6 km trzy razy w tygodniu.
7. Kiedyś marzyłam o emigracji do Australii.
Pozdrawiam Was serdecznie
Violcio11
poniedziałek, 14 marca 2011
U stóp Matterhornu.
Wszędzie juz wiosna, a ja tu wyskakuję z zimowymi zdjęciami. Pomyślałam sobie, że to tak na pożegnanie zimy.
Mieliśmy szczęście i przez większą część urlopu świeciło słońce. Widoki zapierały dech w piersiach.
Nie tylko widoki zapierały dech. Na takiej wysokości jest już trudno oddychać i jazda na nartach wyczerpuje.
Byliśmy w Zermatt. Urocza miejscowość, Można spotkać budynki z XVI wieku.
Żegnaj zimo!!!
Pozdrawiam Was serdecznie.
Violcio11
środa, 23 lutego 2011
Dwór, pejzaż okaleczony.
Nie tak dawno Ika przedstawiała książkę o tematyce obozowej. Ja również lubię historyczne książki, dlatego pomyślałam, że przedstawię Wam pozycję, którą ostatnio przeczytałam. Ostrzegam! Jest smutna. Jest to książka napisana przez Joanne Sypułę-Gliwa "Dwór, pejzaż okaleczony"
Już sam tytuł i oprawa wyraźnie wskazują na treść. Autorka pokazuje losy kilku dworów polskich i zamieszkujących ich rodzin.
Pozwólcie, że przytoczę samą autorkę która również zaczyna od cytatu.
" Kasacja zakonów przez króla Henryka VIII i rzucenie ich na pastwę zgubnego upływu czasu okazały się zbawienne dla angielskiego krajobrazu. Jane Austen
Notując tę ironiczną uwagę, autorka Dumy i uprzedzenia miała na myśli malowniczość rodzimego pejzażu usianego ruinami klasztorów, kościołów łączących się naturalnie z krajobrazem z wrastającymi w trawę murami oplecionymi bluszczem. (...) Ja również przeniosłam się myślami na równinne przestrzenie polskiego pejzażu, urozmaicone tu i ówdzie (...) rozpadającymi się pałacykami, dworami i dworkami. Na poły zespolone z pochłaniającą je roślinnością, gnijące i kruszące się pod ciosami klimatu, ale też ludzkich rąk, z roku na rok bliższe ostatecznej zagłady, budząc swym opuszczeniem i całkiem świeżą, a tragiczną historią nostalgiczne refleksje. Trzy wieki dzieliły angielską pisarkę od wydanego przez enryka VIII aktu kasacyjnego, który stał się przyczyną upadku klasztorów i opactw w Anglii. Czy po tym samym czasie resztki ruin posiadłości ziemiańskich I i II Rzeczpospolitej wzbudzą już tylko romantyczną zadumę jakiejś przyszłej polskiej Jane Austen?
Czy znajdzie się ktoś, kogo będą interesowały tego rodzaju sprawy?
Dnie uchodzą coraz prędzej, a przysłośc staje się teraźniejszością i już za chwilę czasem przeszłym. Czy za trzysta lat ktoś pochyli się nad materialnmi resztkami zapomnianych epok wtej części Europy?
Czy będzie w ogóle nad czym się pochylać?"
Rok 2008. Ta sama część domu. Ileż ma racji autorka pisząc: "na poły zespolone z pochłaniającą je roślinnością"...
..."gnijące i kruszące się pod ciosami klimatu, ale też ludzkich rąk"...
..."z roku na rok bliższe ostatecznej zagłady"...
Violcio11
Już sam tytuł i oprawa wyraźnie wskazują na treść. Autorka pokazuje losy kilku dworów polskich i zamieszkujących ich rodzin.
Pozwólcie, że przytoczę samą autorkę która również zaczyna od cytatu.
" Kasacja zakonów przez króla Henryka VIII i rzucenie ich na pastwę zgubnego upływu czasu okazały się zbawienne dla angielskiego krajobrazu. Jane Austen
Notując tę ironiczną uwagę, autorka Dumy i uprzedzenia miała na myśli malowniczość rodzimego pejzażu usianego ruinami klasztorów, kościołów łączących się naturalnie z krajobrazem z wrastającymi w trawę murami oplecionymi bluszczem. (...) Ja również przeniosłam się myślami na równinne przestrzenie polskiego pejzażu, urozmaicone tu i ówdzie (...) rozpadającymi się pałacykami, dworami i dworkami. Na poły zespolone z pochłaniającą je roślinnością, gnijące i kruszące się pod ciosami klimatu, ale też ludzkich rąk, z roku na rok bliższe ostatecznej zagłady, budząc swym opuszczeniem i całkiem świeżą, a tragiczną historią nostalgiczne refleksje. Trzy wieki dzieliły angielską pisarkę od wydanego przez enryka VIII aktu kasacyjnego, który stał się przyczyną upadku klasztorów i opactw w Anglii. Czy po tym samym czasie resztki ruin posiadłości ziemiańskich I i II Rzeczpospolitej wzbudzą już tylko romantyczną zadumę jakiejś przyszłej polskiej Jane Austen?
Czy znajdzie się ktoś, kogo będą interesowały tego rodzaju sprawy?
Dnie uchodzą coraz prędzej, a przysłośc staje się teraźniejszością i już za chwilę czasem przeszłym. Czy za trzysta lat ktoś pochyli się nad materialnmi resztkami zapomnianych epok wtej części Europy?
Czy będzie w ogóle nad czym się pochylać?"
Poniżej okaleczony pejzaż. Rok 1919.
Rok 2008. Ta sama część domu. Ileż ma racji autorka pisząc: "na poły zespolone z pochłaniającą je roślinnością"...
..."gnijące i kruszące się pod ciosami klimatu, ale też ludzkich rąk"...
..."z roku na rok bliższe ostatecznej zagłady"...
Violcio11
niedziela, 6 lutego 2011
Plany na 2011, prezent i zwiastuny wiosny.
Czas mija mi tak szybko, że mam wrażenie, jakby przelatywał mi przez palce. Tydzien jest niewiele warty, ledwo się zacznie, a już jest piątek. Nie wiem jak zrealizować to co mam w planach. Nawet bloga piszę coraz rzadziej.
Dzisiaj chciałabym Wam pokazać moje plany na ten rok. Co z nich wyniknie to nie wiem.
Najważniejsze to ława. Najbardziej działa mi na nerwy. Przykrywam ją obrusem, więc nie widać jej brzydoty. Chcę ją odnowić i pomalować, bo dopóki nie znajdę czegoś pasującego do szafy musi nam służyć.
Następna sprawa to drabina. Stoi już rok i czeka na moje "zmiłowanie".
Krytycznie też patrzę na szafkę w przedpokoju.
Szafka ma już zniszczny blat, a poza tym stoją tam same brązowe meble i jest mi ich po prostu za dużo. Chciałabym przedpokój trochę "odbrązowić".
Na koniec chciałabym się Wam pchwalić piękną broszką, którą dostałam od Moniki Jest prześliczna i niezwykle misternie wykonana. Moniko, bardzo Ci dziękuję!
I tymi optymistycznymi zdjęciami kończę ten wpis. Jak zwykle pozdrawiam Was serdecznie.
Violcio11
Dzisiaj chciałabym Wam pokazać moje plany na ten rok. Co z nich wyniknie to nie wiem.
Najważniejsze to ława. Najbardziej działa mi na nerwy. Przykrywam ją obrusem, więc nie widać jej brzydoty. Chcę ją odnowić i pomalować, bo dopóki nie znajdę czegoś pasującego do szafy musi nam służyć.
Następna sprawa to drabina. Stoi już rok i czeka na moje "zmiłowanie".
Krytycznie też patrzę na szafkę w przedpokoju.
Szafka ma już zniszczny blat, a poza tym stoją tam same brązowe meble i jest mi ich po prostu za dużo. Chciałabym przedpokój trochę "odbrązowić".
No i jeszcze inna szafka. Pokryta jest grubą warstwą okropnej farby olejnej. Za nią zabiorę się (jeżeli w ogóle do tego dojdzie) najwcześniej latem. Wymaga najwięcej pracy.
Na koniec chciałabym się Wam pchwalić piękną broszką, którą dostałam od Moniki Jest prześliczna i niezwykle misternie wykonana. Moniko, bardzo Ci dziękuję!
U mnie w ogrodzie pojawiły się już pierwsze zwiastuny wiosny!!!
I tymi optymistycznymi zdjęciami kończę ten wpis. Jak zwykle pozdrawiam Was serdecznie.
Violcio11
niedziela, 23 stycznia 2011
Robótki.
Dzisiaj chciałabym Wam pokazać jedną z prac mojej mamy. Tę piękną serwetę wyhaftowała kilka lat temu dla mnie. Ja tego talentu i cierpliwości niestety nie odziedziczyłam.
Szczegóły pracy.
Pokazuję pracę mojej mamy bo jest właśnie u mnie. Udało mi się ją zatrzymać kilka dni dłużej niż planowała.
Zrobiłam dla niej mały "znajdywacz" jej hafciarskich nożyczek ( bo często ich szuka) i woreczek.
Ta dziewczynka to oczywiście moje mama.
Wspólnymi siłami zrobiłyśmy zaporę do drzwi. Ja uszyłam domek ( wzór z netu) a mama wyszyła kwiatki. Wszelkie nierówności i strzępienia są zamierzone.
Pozdrawiam Was serdecznie.
Violcio11
Subskrybuj:
Posty (Atom)
