Czas mija mi tak szybko, że mam wrażenie, jakby przelatywał mi przez palce. Tydzien jest niewiele warty, ledwo się zacznie, a już jest piątek. Nie wiem jak zrealizować to co mam w planach. Nawet bloga piszę coraz rzadziej.
Dzisiaj chciałabym Wam pokazać moje plany na ten rok. Co z nich wyniknie to nie wiem.
Najważniejsze to ława. Najbardziej działa mi na nerwy. Przykrywam ją obrusem, więc nie widać jej brzydoty. Chcę ją odnowić i pomalować, bo dopóki nie znajdę czegoś pasującego do
szafy musi nam służyć.
Następna sprawa to drabina. Stoi już rok i czeka na moje "zmiłowanie".
Krytycznie też patrzę na szafkę w przedpokoju.
Szafka ma już zniszczny blat, a poza tym stoją tam same brązowe meble i jest mi ich po prostu za dużo. Chciałabym przedpokój trochę "odbrązowić".
No i jeszcze inna szafka. Pokryta jest grubą warstwą okropnej farby olejnej. Za nią zabiorę się (jeżeli w ogóle do tego dojdzie) najwcześniej latem. Wymaga najwięcej pracy.
Na koniec chciałabym się Wam pchwalić piękną broszką, którą dostałam od
Moniki Jest prześliczna i niezwykle misternie wykonana. Moniko, bardzo Ci dziękuję!
U mnie w ogrodzie pojawiły się już pierwsze zwiastuny wiosny!!!
I tymi optymistycznymi zdjęciami kończę ten wpis. Jak zwykle pozdrawiam Was serdecznie.
Violcio11