niedziela, 25 października 2009

Ogłoszenia niedzielne.

Alewe organizuje candy. Do wygrania jest taka oto przepiękna taca.

13ka tez organizuje candy, ale takie utrudnione. Matura potrzebna. A to jest do wygrania:

Od Maliny dostałam pięknego anioła jako wyróżnienie. Bardzo mnie ten fakt ucieszył i zaskoczył. Jak zwykle mam kłopot w przekazaniu tego wyróżnienia dalej. Jest tyle ciekawych i inspirujących blogów.

Wyróżniam więc wszystkie blogi, które odwiedzam. Mam nadzieję, że nikogo nie ominęłam. Atelier Penelopy Biankowe pasje.... black-lady Blog Niedzielny Chata Magoda dom alizee ein Hauch von Patina houseofbabajaga Home Sweet Home Jagodowy zagajnik kazika spotyka secesję Korale Ali Le petit bonheur lowflyingangels marzę, więc jestem Moja Wielka Płyta Moje wygnanko MY NEW HOME Mój dom MÓJ DOM - MOJA OSTOJA Nowy dom w starym stylu OAZA pejzaz-sentymentalny Poszukiwania moje Teatr Dobrych Klimatów ushiilandia Utkane z marzeń W domu u Jagi Wanilla Z Malarstwem na Ty... Z nostalgią w tle... zaklinaczka wnętrz Dag-eSz organizuje świetną zabawę mikołajkową. Szczegóły na jej blogu. Życzę Wam miłej niedzieli i pozdrawiam serdecznie. Violcio11

środa, 21 października 2009

Afera pogodowa i niespodziewane prezenty.

Przez cały nasz pobyt w Kołobrzegu mieliśmy sztormową pogodę. Wiało, lało i padał grad. W telewizji mówiono o aferze pogodowej, więc pomyślałam, że nadaje się na tytuł. Poniżej kilka sztormowych zdjęć. Zalewane molo.
Plaży też nie było. Woda zalała ją całkowicie.
To samo miejsce po sztormie.
Tak wyglądła plaża, a raczej jej resztki tuż po sztormie. Można było znaleźć wiele ciekawych rzeczy.
O długich spacerach nad wodą nie było więc mowy. Mnie ten fakt wcale nie martwił. S. zafundował mi bowiem podróż na Mazury. Kupił mi wszystkie tomy! Dzęki niemu przeniosłam sie w świat Gosi, do jej kuchni, przetworów i babskich spraw. Oczywiście na bieżąco opowiadałam S. co się w książce dzieje. Co ciekawsze fragmenty czytałam mu nawet na głos. Gdy przerwa w relacjach była zbyt długa, S. dopytywał się niecierpliwie. Oboje uczestniczyliśmy w tej „wyprawie“.
Potem pojechaliśmy do moich rodziców. Było po domowemu. Mama nakarmiła nas pierogami, kopytkami, ciastami itp. Wyjechaliśmy obładowani przetworami, makaronem własnej roboty i wieloma innymi smakołykami. Dostaliśmy również dynię. Dwa dorodne korbole. (Czy wiecie skąd pochodzi to słowo? Okolice Poznania?) Teraz podoba mi się moja dekoracja.
Na koniec niespodziewany pezent od mojego chrzestnego. Dostałam serwis po Babci!!! To są raczej resztki, ale ogromnie się cieszę!! Piękna przedwojenna porcelana z Ćmielowa.
Niektóre elementy są zniszczone. Podobno gdy dziadkowie zostali po wojnie wyrzuceni ze swojej posiadłości to zakopali ten serwis, ale nie wiem czy to prawda. Mówiła mi o tym bardzo daleka krewna u której widziałam kilka filiżanek i talerzyków z tego serwisu. Swoją drogą ciekawe skąd ona to miała? Więc może to i prawda co mówiła?
Porcelana jest bardo cienka, niestety nie widać tego na zdjęciu. Filiżanki są prawie przeźroczyste, gdy trzyma się je pod światło. Znaczek firmowy.
Na koniec taka mała refleksja. W prezencie zawiozłam mamie serwis obiadowy na sześć osób, z miskami, półmiskami i sosjerką. Bawarska porcelana w kolorze kości słoniowej ze złotym brzegiem. Dla usprawiedliwienia dodam, że nie lubiłam go, a mamie się podobał. Zgodnie więc z różnymi teoriami pozbyłam sie więc starego i wytworzyło się automatycznie miejsce na nowe :-). Po powrocie do domu czekała na nas jeszcze jedna niespodzianka. Na stole stał świeżutki makowiec i karteczka od mamy S. “obiad jest w lodówce”- fantastyczny rosół.
Pozdrawiam Was serdecznie.
Violcio11

piątek, 9 października 2009

Eee, eee były koszule męskie dwie.

Eee, eee szare bure obydwie. Znowu "pod nożyce" poszły koszule S. Uszyłam z nich woreczki podróżne na buty. Ten mi się nie udał. Aplikacja się strzępi. Nie wiem jak tego uniknąć.
Ten jest na lawendę. To też resztka koszuli.
Ten ładny to już nie mój. To kupiony gotowiec.
Cieszę się bardzo, bo mamy trochę urlopu. Wybieramy się do rodziców. Chcemy też kilka dni spędzić w Kołobrzegu. Lubię to miasto. Nie byłam tam od wiosny i tęsknię już trochę.
Worki na buty udadzą się więc w swoją pierwszą podróż.
Pozdrawiam Was serdecznie.
Violcio11

piątek, 2 października 2009

Leśne łupy.

Naznosiłam z lasu wszystkiego co się da. W każdym kącie mam teraz jesień. Poniżej pamiątka po babci. Stara etażerka. Talerze nie są oryginalne. Dokupiłam je kiedyś.
Coś dla czarownic. :-). Następna miotła.
Tylko dynie nie są z lasu. Stoją w przedpokoju przy wejściu, ale jakoś mi się nie podobają i nie wiem dlaczego.
Zdążyłam zrobić ten wpis przed wyjściem do pracy, ufff. Efekt bezsenności. Lecę.
Życzę miłego dnia.
Violcio11

czwartek, 1 października 2009

Candy u Elisse. Wyróżnienia.

Elisse organizuje candy. Do wygrania sa przepiękne wianki. Dostałam wyróżnienia od Dag-eSz i od looki. Diękuję Wam bardzo. Zrobiłyście mi wielką niespodziankę. Cieszę się ogromnie.
Wyróżniam następujące blogi: Atelier Penelopy Biankowe pasje.... dom alizee Home Sweet Home Jagodowy zagajnik Korale Ali Le petit bonheur marzę, więc jestem Moja Wielka Płyta Moje wygnanko MY NEW HOME MÓJ DOM - MOJA OSTOJA Nowy dom w starym stylu OAZA Teatr Dobrych Klimatów ushiilandia Utkane z marzeń Wymarzone Miejsce Z Malarstwem na Ty... Z nostalgią w tle... zaklinaczka wnętrz
Violcio11

sobota, 26 września 2009

Podkładki i taca.

Dzisiaj pokazuję Wam moje najnowsze "dzieło": pokładki pod talerze i tacę. Podkładki zrobione są z płyty mdf. Tacę ozdabiałam kilka lat temu i przestała mi się podobać. Poszła więc też "pod pędzel". Napracowałam się nad tym cały dzień, a S. komentował “staroświeckie”. Mi się podobają i chcę zrobic jeszcze jedną parę w kolorze zielonym.
Pod spodem nakleiłam czarny filc.
Dzisiaj upiekłam jesienne ciasteczka. Są to ciastka dla żółtodziobów z gotowego ciasta francuskiego. Trochę pracy było w wycinaniu. Zrobiłam szablony z papieru, nakładałam na ciasto i wycinałam nożem. A to taca. Było na niej moje stare decoupage. Musiałam najpierw je zeszlifować.
Nastawiłam nalewkę z dzikiej róży. Przepis znalazłam w jakiejś gazecie, wydawał się ciekawy.
500g owoców róży 125g cukru butelka wódki Nastawić na 2-3 tygodnie. Potem przecedzić i wlać do butelki. Leżakować 4 miesiące.
Pozdrawiam Was serdecznie.
Violcio11

poniedziałek, 21 września 2009

Obiekty westchnień małej dziewczynki.

W ostatnim poście pisałam o lwach, ktore niesamowicie pobudzały moją wyobraźnię w dzieciństwie. Oprócz nich było jeszcze kilka innych przedmiotów, które wtedy mi się bardzo podobały. Przedmioty te miała moja babcia. Największym marzeniem był drewniany stoliczek. Uwielbiałam sie na nim bawić lalkami. Uwieńczenie stoliczka wygląda jak balustrada tarasu w zamku. Moje lalki były więc królewnami. Babcia wiedziała jak bardzo mi się on podoba i kilka lat temu podarowała mi go. Mojego szczęścia nie muszę Wam opisywać. Stoliczek jest dębowy z połowy XIX w. Był on kiedyś postawą pod duży stół. W tej chwili stoi na nim lampa z lat 70-tych. Narzucona na abażur serweta koronkowa daje przytulne światło. W dzieciństwie spędzałam bardo dużo czasu u babci. Był to dla mnie inny świat, bo i babcia pochodziła z innego świata. W kuchni stały u niej secesyjne pojemniki na przyprawy. Kiedyś udało mi się kupić identyczne.
Następnym obiektem była tzw ”ryba”. Tak ją bacia nazywała i my też na nią tak mówimy. Bacia przechowywała w niej różnego rodzaju gumki i sznureczki. Ja mam w niej słodycze. Ryba też jest łupem z pchlego targu. Szukałam jej kilka lat.
W ten sposób, już jako dorosła osoba otaczam się przedmiotami przypomniającymi mi dzieciństwo.
Na koniec inny temat - moje winogrona. Są słodkie, ale mają dużo pestek. Co najlepiej z nich zrobić?
Ostatnio piszę mniej komentarzy. Często oddawałam je w pracy jak miałam chwilę czasu. Niestety zablokowano tę funkcję (niby ze względów bezpieczeństwa). Stąd też trochę mniej mnie na necie. Czytam jednak Wasze wpisy regularnie. O ile czas pozwala, staram się w domu nadrabiać zaległości.
Pozdrawiam Was serdecznie.
Violcio11