poniedziałek, 14 września 2009

Trochę ogrodowo, trochę dekoracyjnie.

Gdy byłam mała, mama opowiadała mi o swoim dzieciństwie. Największe wrażenie wywarł na mnie opis ogromnych lwów, pilnujących wjazdu do ich domu. Marzyłam o tym, że jak będę „duża“ też chciałabym mieć takie lwy. Marzenie sobie spełniłam. Lwy co prawda nie są przed domem (wiadomo z czym się kojarzą), ale mam je w ogrodzie. Dwa leżące, pilnujące wejścia na taras. Oryginalne lwy, o których opowiadała mi mama widziałam rok temu w muzeum. To jeden z moich lwów. Jest mały, ale wystarczy. Od długiego czasu chciałam mieć w ogrodzie zardzewiałą amforę. Ceny mnie jednak odstraszały. Zrobiłam więc sobie taką sama. Technikę opisywałam już wcześniej. Może nie jest tak filigranowa jak oryginalne, ale może być.
Jest duża i waży 80 kilogramów. Biedny S musiał mi ją przenosić.
Czyż nie wygląda jak metal?
Ogród "by night". Ścieżka jest jeszcze prowizoryczna. Dopiero w przyszłym roku chcemy nadać ogródkowi ostateczny kształt i zrobić ścieżkę, oczywiście nie z takich płyt.
To moje ostatnie dekoracje. Nazrywałam liści bluszczu, owinęłam nimi szklanki i poustawiałam po całym domu. Wieczorem zapalam w nich "teelighty".
Pozdrawiam Was serdecznie. Violcio11

9 komentarzy:

Elle pisze...

Ta amfora jest fantastyczna! Rzeczywiście wygląda jak zardzewiały metal! i jakby była bardzo wiekowa i wiele przeszła :)
Nastrojowo w Twoim ogrodzie :)
Pozdrawiam serdecznie :)

Magda pisze...

Amfora i lew są super! Sprawiają wrażenie, że to bardzo wiekowy i bardzo tajemniczy ogród!
Miłego dnia!

Elisse pisze...

Amfora rewelacyjna!!!Jestem pełna podziwu dla Twoich zardzewiałych zdobyczy:) A powiedz z czego ta amforka, że tyle waży? Beton?
Cudna jest i też taką chcę!
pozdrawiam gorąco

aagaa pisze...

Pięknie u Ciebie w ogrodzie.Amfora rewelacyjna,lwy tez.
Pozdrawiam

violcio11 pisze...

Elle- dziekuje :-))
Magda- milo mi ,ze Ci sie podoba
Elisse- Amfora jest rzeczywiscie z betonu.
aagaa- pozdrawiam Cie rowniez

Dag-eSz pisze...

Łał - pomyśleć ze to beton!!! :) Niesamowita jesteś :) ale z żeliwa też pewnie by trochę ważyła ;)

Lew też cudny :))) nastrojowo wieczorkiem w Twoim ogrodzie :) pozdrawiam :)

joanna pisze...

Fantastycznie, że postarzyłaś amforę i lwa - w betonie to nie to samo ;)

Dekoracje z liśćmi są znakomitym pomyslem - urokliwe zdjęcia :))
Pozdrawiam serdecznie :)

alizee pisze...

Świetna ta amfora, jakoś nie mogę doczytać jak robisz tę zardzewiałkę, ale jest suuuuuper.
A lew jest uroczy taki 'kotecek' sympatyczny...
Pozdrawiam serdecznie

Nettika pisze...

Ale klimat :))Amfora fantastyczna a do lwów mam sentyment :) Pozdrawiam gorąco